Dzisiaj stojąc w kolejce do kasy w centrum handlowym w mojej małej mieścinie wypatrzyłam ją. Panią O. Nieśmiało rzuciłam „dzień dobry, nie wiem czy mnie pani pamięta” na co po kilku sekundach otrzymałam odpowiedź, bardzo w stylu pani O. „dzień dobry, oczywiście, że pamiętam, ja wszystkich pamiętam” więc zachęcona jej odpowiedzią i faktem, że dawno nie rozmawiałyśmy odpowiedziałam „no tak, zwłaszcza mnie trudno zapomnieć, pracuje pani jeszcze w naszej szkole? Jak tam jest różne głosy na ten temat słyszałam”, „dobrze, jak to w szkole. A co do głosów, to wiesz jak jest - wielu ludzi interesuje w życiu tylko tania sensacja...” (...)
Dwa słowa TANIA SENSACJA męczyły mnie całą drogę powrotną. Tania sensacja. Cały czas to samo w mojej głowie. I to doprowadziło mnie do pytania: gdzie doszłam w moim życiu, że zaczęłam praktykować zachowanie którym sama pogardzam?
„Dzień dobry, co tam u Pani, słyszałam że...”, „Cześć X/Y/Z słyszałaś co mówią o...”, „Wiesz co napisała mi dzisiaj...” - przykłady można by mnożyć w nieskończoność, jak bardzo oddaliłam się od mówienia o rzeczach ciekawych do zwykłego, ohydnego plotkowania. Jasne, nie robię tego na gigantyczną skalę ale jednak jeśli twoja nauczycielka z gimnazjum, mówi o taniej sensacji w pierwszym zdaniu rozmowy z tobą, wiedz, że coś się dzieje.
Czy powtarzając nawet przyjaciołom czy rodzinie czegoś co się >mówi< gdzieś tam nie jest przykładaniem się do roznoszenia się plotki? Otóż jest. Czy w dobie kiedy internet i różnorakie sklepy dostarczają nam książek, płyt, informacji czy innych ciekawych rzeczy naprawdę musimy się angażować w cudze życie? Co jeśli później osoba której ta sprawa rzeczywiście dotyczy wyjaśni nam, że było inaczej? Co jeśli wyleje na nas kubeł zimnej wody tłumacząc nam, że to tylko tania sensacja, a jest jak jest i nie ma wcale źle?
Piszę o tym, nie tylko dlatego, że przyłapałam siebie na, było nie było, przykładaniu się do plotki, ale również dlatego, że bywało w życiu tak, że plotki dotyczyły bezpośrednio mnie (i to, swoją drogą, nie tak dawno). Doprowadzało mnie to i doprowadza nadal do szewskiej pasji, gdy słyszę jakieś pierdoły z palca wyssane na mój temat. Zwłaszcza, że jest to zazwyczaj w 90% nie prawda a lub bardzo mocno przerysowana rzeczywistość. I nic tak nie irytuje a zarazem bawi człowieka (w końcu jest fejm, prawda?) gdy przybiega ktoś znajomy mówiąc „Piecu, słyszałam, że …”
Miało nie być postanowień ale myślę, że warto życzyć wszystkim plotkującym – tym i trochę i tym trochę bardzo – zacznijcie zajmować się swoim życiem, opowiadajcie o swoich pasjach, opowiadajcie o pozytywnych rzeczach dotyczących innych ludzi – innymi słowy, nie szukajmy TANIEJ SENSACJI.
Podziękowania dla Oli za sprawdzenie błędów :)