Sytuacja miała miejsce około roku temu. PODRYW NA ZMARŁĄ KONKUBINĘ:
idę dzisiaj ulicą 3 maja i chce przejsc na strone po której jest terranova no ale widze roboty więc stoję i myslę jak to ominąć; podchodzi do mnie facet i sie pyta: co pani robi? na co ja rezolutnie odpowiadam: próbuje się dowiedzieć jak przejść na druga stronę. Facet mi odpowiada tak: pani idzie, kobietom więcej wolno no to ja, że to wcale nie prawda i ze jak taki mądry to niech idzie przede mną i prowadzi. Facet jak mnie scisnął za ramię i ciągnie na druga strone prawie niszcząc dzieło robotników, robotnicy coś marudzą a on mnie targa dalej no ale przeprowadzil mnie, wyrwałam się z uscisku krzyknęłam dość ironiczne i zniesmaczone dziękuje i chcę już odejść a on do mnie tak:
- wie pani, zmarła mi kobieta lat 39, 12 lat z nią przeżyłem
a ja mu odpowiadam:
-przykro mi, mnie mama umarła
a on mi na to:
-ale ja z nią współżyłem! nie chce się pani ze mną umówić?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz